sia
Trudno nazwać czym jest melancholia...ta delikatna esencja najczystszych uczuć... Moja składa się z poukładanych we frazesy kropel czasu-widzę swoje odbicie w tych kroplach podróżujących nieustannie w czasoprzestrzeni...Myślę...o sobie...o nim...o mojej bliskiej przyszłości, nie myślę o tej dalszej, chyba zawsze wolałam przywoływać wspomnienia niż z natchnieniem produkować nowe. Chcę odnaleźć kawałek miejsca dla siebie-taki mały, by zmieścić w nim tą garstkę popiołu, którym jestem.
konwalie 2012-02-27 18:10:57
skomentuj (0)
imaginary
Ona zatrzymała się. W myślach. W ciele. I wiedziała, że on się nie zatrzymał. Bo nie potrafi. Bo nie chce. Bo nie wie, że ona to zrobiła. Bo się tym nie zajmuje. Bo go to jej zatrzymanie za bardzo mąci. Za bardzo trzyma go w tyle.
Patrzyła na falujące kości swoich palców. Zginają się w tak wielu miejscach. Robią się czerwone gdy je nałożyć na światło żarówki. Jak prześwietlone. Jak pozbawione ciała.
Przykładała głowę do ściany. Jak do okładu. Z lodu, który zbija gorączkę.
Jej ciało nie ma gorączki.
Ma zero stopni. Zero stopni C.
Ona potem trzymała palce w jasności włosów - nie jego.
Ona lubi czucie tego, czym są włosy.
Nic nie jest takie jak włosy.
Chciała zatrzymać dzień. Tylko ten jeden. Tak jak wstrzymuje się oddech.
Przez chwilę miała nie oddychać... Nie mieć w sobie tego życia, którego pełno dookoła.
A może śmierci? Może martwoty?
Ptaki przecinały swoim życiem perspektywę okna. Czarnoskrzydłe. Niezatrzymane.
Czemu nie potrafi ich zatrzymać? Chce je mieć tu w środku. W środku jej życia. W środku tego jej miejsca. Ono oddycha razem ze nią. Dzielą powietrze na pół. Niczym z nikim tak się po równo nie dzieli.
A one lecą i nie chcą być tu z nią.
Trzeba wziąć leki. Na tę gorączkę...
Polubiła kolce kaktusów na półce.
Powycinała z krajobrazu kolor czerwony, który kocha. Kocha nad wszystko.
Postanowiła go więcej nie kochać. Bo to głupie przecież kochać kolor.
Postanowiła nie iść dalej. Zostać w tym miejscu nieoddychania.
Nie mogła wiedzieć jeszcze czy to dobrze... Czy dobrze postanowiła.
konwalie 2012-01-16 17:10:18
skomentuj (0)
wariatka pisze
,,Miasto aniołów" mode on...mała refleksja wariatki...oceniając Maggie czy była egoistką mówiąc mu czego chce i oceniając Setha, czy był kretynem, że zrezygnował ze swojego życia skacząc, by móc być z nią...Powstaje pytanie, do jakich czynów jest w stanie posunąć się człowiek w imię tego jakże ważnego w życiu uczucia. Moja nowa refleksja nt. skoku Setha-pierwsza myśl w jego głowie nie dotyczyła jej obrazu wspólnego szczęścia, tylko momentu, gdy pierwszy raz zobaczył jak płakała z bezradności.
Ona-cynicznie nastawiona do świata realistka niuznająca kompromisów, typ zwycięzcy; on-lokujący cały swój światopogląd w uczucia, emocje. Mój ukochany dialog:
Maggie:skąd wiesz że jestem dobrym lekarzem?
Seth-tak czuję
Maggie czuć to nie to samo co wiedzieć
seth prosi by zamknęła oczy i wyciągnęła rękę, po chwili dotyka jej dłoni i pyta
seth:co robię?
maggie:dotykasz mojej dłoni
seth:skąd wiesz?
maggie:bo czuję
karmi ów film mój wiecznie wygłodniały mózg w metafory i refleksje...idealnie dobrana piosenka Iris ,krwawisz po to by wiedzieć, że nie jesteś martwy"
I to jest piękne...kiedy kobieta postrzegana jest nie przez pryzmat pupy, piersi, ponętnych krągłości tylko przez pryzmat duszy uwięzionej w ciele, którą mężczyzna powinien z tej kobiety wydobyć.
konwalie 2011-09-22 21:25:33
skomentuj (0)
rozmowy nocą
można by rzec, że nieustannie toczące się w głowie monologi, wypełniające cię po brzegi, nieustający towarzysze kiedy jem, wychodzę z domu, przekręcam zamek w drzwiach, otwieram lodówkę, robię sobie kawę
powinny umrzeć śmiercią naturalną, gnić...ale nie...one są gdzieś tam wewnątz ciebie i nagle uświadamiasz sobie, ze tworzą z tobą swoistą symbiozę, są bo ty jesteś i ty jesteś dzięki ich istnieniu
powoli je oswajam, przyzwyczajam do ich obecności
moje serce jest wojownikiem, kto był na wojnie, wie jak tam jest...omija się pułapki, miny, unika obrażeń po to, by znaleźć to bezpieczne miejsce, choć na krótką chwilę, potem znów unik, jakaś walka i znów poszukiwanie bezpiecznego miejsca
jedna z mych ulubionych felietonistek porównała ostatnimi czasy miłość do podróży pociągiem, nasunął się jej wniosek, iż niektórzy pasażaerowie boją się zgagi i jedynym wyjściem z sytuacji jest kupienie odpowiednich medykamentów i nadzieja, że nie będzie się miało zgagi aż do Krakowa
bo nie jest ważne czy szklanka jest w połowie pusta czy w połowie pełna, tylko czym się ją wypełnia
konwalie 2011-09-05 20:30:09
skomentuj (0)
the safest place
nieśmiertelne sade na to popołudnie... wypełnione ciastkami, żelkami, w-z-tką (dietę szlak wziął)
film: Bridget Jones "w pogoni za rozumem" dialog bohaterów:( w wolnym tłumaczeniu)
-ona: nie miałam na myśli tego, co myślałam, to znaczy miałam ....Jezu Chryste to tylko pamiętnik, wszystkie pełne są śmieci
-on: wiem, dlatego kupiłem ci nowy
tak...to się zdarza tylko w filmach i to tych importowanych z tzw. fabryki snów-trafne określenie...
wspieram koncerny tytoniowe z całych sił...wstyd
bezmyślnie zanurzam się w ten wieczór,
cóż...nie wyleczy się nieuleczalnej romantyczki...może to wszystko przez ten rozgrzany pogrzebacz którym się oparzyłam w dzieciństwie...każdy argument dobry, by nie czuć się jak idiotka...chociaż nie...chyba tak nie czuję...to coś innego...trudno powiedzieć...każdy chyba miał takie impulsy w życiu...wydawały się dobre i słuszne...powinnam była na bazie własnych doświadczeń już wiedzieć, że jednak nie...choć nawet nie da się tego porównać...
dlaczego zawsze tak jest, że ranisz tych, których kochasz, pozwalasz odejść tym, na których ci zależy, gdy trzeba coś powiedzieć brakuje ci słów...i zostaje cisza...
konwalie 2011-08-19 18:55:48
skomentuj (0)
prozaicznie
poznałam ból egzystencjalny kilkorga ludzi
on-50 letni mężczyzna, dla którego ,,taki problem to nie problem"(czasem chciałabym być Kaszubką-to podejście do świata jest zniewalające), nieakceptujący związku swojego syna, wygasły przez problemy z pierworodnym, wiecznie nieszczęsliwie zakochany w swej żonie, nieustający pretendent do mej ręki;-)
ona-43 letnia kobieta na jakimś dziwnym rozdrożu, na którym chce iśc tą drogą, na której poczuje się potrzebna i akceptowana, również nieakceptująca związku syna, niezwykle gościnna kobieta potrafiąca haftować (określenie słaba płeć jest absolutnie nieadekwatne do tej postaci)
sytuacja:
jak zwykle wtedy, kiedy obiecuję zachować dystans i zrobić coś z powodów ,,bo tak wypada" inni postanawiają złamać mojego firewall'a i się zwierzyć, poprosić o radę...cóż ja jedna mała niedoświadczona dusza mogę poradzić mężczyźnie dwa razy starszemu i pewnie 10 razy mądrzejszemu ode mnie...zakochani, z którymi walczą otoczeni są taką niewidzialną bańką bardzo trudną do przebicia i szczelną...tak prawdę mówiąc podziwiam takich ludzi, ich opór, troske o siebie nazwajem, choć nie popieram wszystkich ich działań...
drugie dziecko z kolei(również syn) spełnił wszystkie oczekiwania swoich rodziców(dobra praca, miła dziewczyna)...przyznaję...niewielu zostało takich gentlemenów, którzy trzymają parasol nad tobą, gdy musisz przejśc pięć kroków w deszczu...
gdy biegałam pewnego dnia rano zabierając ze sobą cały chaos zgromadzony w głowie doznałam niemalże oczyszczenia, gdy poczułam że biegnę coraz szybciej, że te wszystkie emocje powoli mnie opuszczają...poczułam spokój, zaczęłam myśleć logiczniej i precyzyjniej...ten plan ułożony w głowie wcale nie jest prostszy, nie mniej pogmatwany...ale jest mój, daje mi nadzieję i sprawia że już mniej się boję...przez chcwilę miałam wrażenie jakby wiatr dawał mi kopa na rozpęd...i ten wiatr na pewno ze sobą przywiozę...
konwalie 2011-08-09 12:33:26
skomentuj (0)
cytat z 18 urodzin
,,na cóż zda się człowiekowi, że zdobędzie cały świat, jeśli zgubi przy tym swoje serce"... cytat z tomiku Asnyka otrzymanego w dniu 18 urodzin od wychowawczyni klasy licealnej...
I jestem trochę jak ten Asnyk....wierzę w miłości wieczny cud...Odradzający się w zmienionym kształcie i dzięki temu sprawdzalny; pamięcią, dotykiem, słuchem, wyobraźnią. Miłość stanowi bowiem istotę człowieczeństwa...nie tylko w sensie intymnym, również w znaczeniu społecznej użyteczności-promieniuje na inne obszary liudzkiego działania.Jak to mawiają amor vincit omnia...
Bowiem miłość to nie tylko wiosenne zauroczenie, pełnia letnich pocałunków lecz również jesienne zmarszczki i nadciągająca zima....
Magia miłości działa na nas zmysłowo, ale zarazem mistycznie...
wiem czego by mi brakowało
budowania niemalże sylogizmów ze zwykłych informacji, wyprowadzania ich z zebranych uporządkowanych obrazów, puentowania ich zaskakującymi wnioskami przepełnionymi metaforą, dowcipem, paradoksem. Takie antidotum przeciwko fałszywej, zakłamanej emocjonalności...
Ach, długo jeszcze poleżę
w szklanej wodzie, w sieci wodorostów,
zanim wreszcie uwierzę,
że ktoś mnie kocha , PO PROSTU
konwalie 2011-05-26 16:55:48
skomentuj (1)